SZAMPON W KOSTCE, KTÓRY WYBRAĆ I JAK GO STOSOWAĆ?

Opublikowano przez      06/03/2020 23:29:06     Aktualności , Zero Waste , Kosmetyki naturalne    0 Komentarze
SZAMPON W KOSTCE, KTÓRY WYBRAĆ I JAK GO STOSOWAĆ?

Od kilku lat, rynek kosmetyków wzbogacają szampony w kostce do których wielu z Was już się zapewne przekonało. Nadal są mało znane, nazywa się je mydłami do włosów, co nie jest do końca zgodne z prawdą, ale jak myśleć inaczej, skoro są do nich wizualnie podobne. Ci, przyzwyczajeni do mycia włosów mydłem pytają, czy jest potrzeba stosowania płukanek zakwaszających. Odpowiedź brzmi… nie trzeba, ale jak ktoś lubi, to dlaczego nie. Jeżeli widzisz, że Twoje włosy są z jakiegoś powodu matowe, to płukanka octowa (1łyżka octu na 1L wody) może być przydatna. Stosowanie szamponów jest bardzo proste, wystarczy zmoczyć włosy i pocierać je wilgotną kostką, która uwolni pianę i inne składniki myjące. Można namydlić ręce a następnie wetrzeć we włosy. Stosuje się je podobnie jak mydła. Szampony posiadają sznureczki co umożliwi zawieszenie ich pod prysznicem, nad wanną i nie pozostawiane w mokrej mydelniczce w której szampon rozmoczy się i zmarnuje. Sznureczki sprawdzają się również na basenie, można powiesić szampon i ręcznik na jednym haczyku bez obawy, że gdzieś się zgubi lub rozmoknie, narażony na ciągłe działanie wody.


Który szampon wybrać?

Kiedy pierwszy raz zetknęłam się z szamponami w kostce z początkiem 2014 roku, nie sądziłam, że staną się całym moim życiem. Minęło 6 lat i już nie wyobrażam sobie powrotu do tradycyjnego szamponu w płynie. Włosy są miękkie, nie ma poplątanych kołtunów trudnych do rozczesania, zapomniałam co to znaczy mieć rozdwojone końcówki, a do tego nie ma zbędnych opakowań. Na przestrzeni lat powstało sporo receptur, a życie samo zweryfikowało, które z nich warto było zachować i powielać dalej.  

Pierwszym szamponem był RHASSOUL, szampon z glinkami białą i marokańską. Doskonale mył włosy, glinki absorbowały wszelkie zanieczyszczenia, regulowały pracę sebum co sprawiało, że włosy nie przetłuszczały się i spokojnie można było je myć nawet co 3-4 dni. Bliskie osoby, które użyły go po raz pierwszy zachwyciły się, dając informację zwrotną, że teraz myją włosy jeden raz w tygodniu.  Uwielbiali go zarówno mężczyźni jak i kobiety, zwłaszcza Ci, którzy dużo podróżują. Można było zabrać jedną kostkę i umyć nią zarówno włosy jak i ciało. Trawa cytrynowa dodatkowo pomagała zachować świeżość na dłuższy czas. Polecany zarówno dla osób o blond włosach jak i ciemnych, pod warunkiem, że nie są farbowane. Zawarte w nim olejki rozjaśniają farbę. W przypadku blond pasemek nie będzie to wielkim problemem, niektórzy może nawet się ucieszą, że ich różnokolorowe kosmki włosów są bardziej uwydatnione, natomiast osoby chcące zachować ciemny kolor, nie powinny po niego sięgać. W przypadku nakładania henny nie zaobserwowałam tego efektu. Polecany do włosów wysoko i niskoporowatych.

Kiedy odkryłam moc sproszkowanych fasolek SHIKAKAI, postanowiłam wypróbować je w formie szamponu w kostce. Efekt na włosach był zupełnie inny niż po rhassoul, wydawały się one twardsze, ‘dziwne’ w dotyku. Było to jednak chwilowe wrażenie, odczuwalne na mokrych włosach. Po wysuszeniu efekt twardości zniknął i co ciekawe zauważyłam, że włosy w ciekawy sposób się układają. Szampon szybko dostał się w ręce znajomych, którzy kochali testować wszystko co nowe i okazało się, ze każdy miał inne spostrzeżenia. Niektórym zniknął łupież już po pierwszym zastosowaniu, a walczyli z nim przez długi czas, inni zaobserwowali, że ich potargane włosy wreszcie się układają, skręt włosa jest bardziej podkreślony, burza loków opanowana  a zapach szamponu sprawiał, że szkoda było im go używać. Byli też i tacy, którym zapach źle się kojarzył, nie lubili olejku z paczuli więc pozostawali wiernymi fanami rhassoul. Jednym słowem, stał się on szamponem kobiet o kręconych włosach i ulubionym kosmetykiem dla mężczyzn. Niektórzy myli nim również brodę, dodatkowo wcierając w nią olejek z cynamonu i paczuli dla wzmocnienia efektu.

Szampony rhassoul i shikakai stosowałam zamiennie w zależności od potrzeb i upodobań, latem wolałam rhassoul ze względu na jego świeży zapach trawy cytrynowej, a jesienią shikakai kiedy przychodziła pora na bardziej korzenne aromaty.

Jak wspomniałam, rhassoul może rozjaśnić farbowane włosy, tak w przypadku shikakai może być odwrotnie, zioła indyjskie mają tendencję do przyciemniania. Zalecany do włosów nisko i wysokoporowatych.

Z czasem pojawiły się koleje szampony jak TWARDY ORZECH. Ponieważ przyciemnianie włosów było moją pasją, a kiedy babcia podpowiedziała mi, że gotowane, zielone łupinki orzecha mogą przyciemnić włosy,  byłam jeszcze nastolatką. Legalne farbowanie włosów nie wchodziło w grę więc radziłam sobie tak jak potrafiłam. Łupinki orzecha w pierwszej kolejności farbowały na czarno ręce, na włosach efekt nie był już taki mocny i trzeba było dużo samozaparcia, żeby te łupiny zbierać pod drzewem i gotować. Kiedy po latach powstał przyciemniający szampon do włosów w kostce zauważyłam, że poza oczekiwanych efektem miał dodatkowo działanie nawilżające, wygładzające, sprawiał, że włosy stawały się miękkie w dotyku i sypkie. Niektórzy twierdzili, że poprawił im kondycję zniszczonych włosów, przestały wypadać, skóra głowy nie swędziała i była nawilżona. Korzenno-cedrowy zapach przyciągał zarówno kobiety jak i mężczyzn. Nie polecany osobom o silnie przetłuszczających się włosach. Mieszanka ziół ajurwedyjskich której zadaniem było przyciemnić i wzmocnić włosy, spełniła moje oczekiwania, jednak nie był to koniec tworzenia nowych receptur. Zalecany do włosów wysokoporowatych.

Największym odkryciem była TULSI - ŚWIĘTA BAZYLIA. Ten wyjątkowy szampon do dziś, jest moim ulubionym, a jego subtelny zapach za każdym razem wpływa na mnie uspokajająco. Ci, którzy zdecydowali się na wypróbowanie Tulsi, już przy niej wiernie pozostali. Pytacie czasem co wybrać w przypadku łuszczycy? To właśnie jest ten szampon. Oczywiście nie został on laboratoryjnie przebadany pod tym kątem na dużej grupie osób, nie jest też lekiem, co zawsze podkreślam, jednak z opinii zwrotnej naszych użytkowników wiem, że ten szampon sprawdził się u nich najlepiej. Jest też szamponem dla osób z pojawiającym się łupieżem, osłabionymi oraz przesuszonymi i pozbawionymi blasku włosami. Nie wszyscy podzielają moje zdanie, że to najlepszy szampon na świecie! Osoby o silnie przetłuszczających się włosach mogą nie być z niego zadowolone, ale doświadczenie uczy, że jak nie spróbujesz to się nie dowiesz. Po kilkuletniej praktyce z szamponami wiem, że ile ludzi na kuli ziemskiej tyle różnych przypadków i zdarza się, że po  Tulsi sięgają osoby, które wypróbowały prawie wszystkiego, ale dopiero ten stał się tym ulubionym.  Zalecany do włosów wysokoporowatych.

Zaraz po Tulsi przyszedł czas na szampon LAWENDA 3w1. Chciałam stworzyć kolejny szampon z glinką i porównać z Rhassoul. Nazwa miała wskazywać, że jest to jeden produkt do mycia włosów, ciała i twarzy, ale jak się później okazało, wszystkie szampony mogły pełnić tę funkcję. Ponieważ moje włosy kochały ziołowe szampony nawilżające oraz rhassoul, lawenda 3w1 okazała się kiepska więc używałam jej do mycia ciała. Puszyła włosy, wydawało się, że są bardziej suche. Postanowiłam więcej tego szamponu nie produkować, uznając za kompletnie nie udany produkt. I wtedy, pojawiła się Agnieszka Sadowska-Konczal, znana Wam blogerka promująca ekologiczny styl życia. Agnieszka była tak zachwycona lawendą, że ogłosiła całemu światu, że to najlepszy szampon. Uratowała spisaną już na straty lawendę, która stała się ulubieńcem osób o przetłuszczających się włosach a obecnie najlepiej sprzedającym się produktem. Trudno było mi ocenić szampon, przeznaczony do innego rodzaju włosów niż moje. Zdarzało się, że ktoś zainspirowany opowieściami Agnieszki sięgał po Lawendę 3w1 mając podobne odczucia do moich, więc kiedy silny autorytet blogerki upadał, przekonywał się, że może warto wybrać inny produkt mniej wysuszający włosy?  Szampon ten może być stosowany zarówno przez osoby o blond jak i ciemnych włosach. Można zabierać go w podróż, kiedy chcemy ograniczyć ilość bagażu, świetnie nadaje się do mycia całego ciała. Nie zaleca się stosowania go gdy włosy są przesuszone i wymagają nawilżenia. Polecany do włosów niskoporowatych.

Żeby nie było nudno, zaraz po lawendzie powstał pomysł na coś ajurwedyjskiego i tak urodziła się AMLA I REETHA, szampon z indyjskiego agrestu i orzechów piorących. Ponieważ olejek Amla jest jednym z najbardziej polecanych specyfików na osłabione, wypadające włosy, taki był też cel stworzenia tego szamponu. Ci, którzy pokochali szampon shikakai, amla i reetha stała się alternatywą. Docierały do mnie opowieści o zachwyconych fryzjerach, którzy nie mogli się napatrzeć na przemianę jakiej dokonał ten szampon na włosach klientki. Historie o wybrednych członkach rodziny, których nic nie zadowalało do czasu gdy amla i reetha wywołała na ich twarzach uśmiech. I tak szampon z myślą o łamliwych, wypadających włosach pozostał wśród nas, odnosząc sukces. Polecany jest raczej do włosów ciemnych, zioła ajurwedyjskie mogą przyciemniać jasne włosy, jednak zawarte z nich olejki jak cytryna mogą temu zapobiegać. Ze względu na takie składniki jak orzechy piorące, olejek miętowy, cytrynowy może być stosowany również do włosów przetłuszczających, osłabionych ze skłonnością do wpadania oraz normalnych włosów. Polecany do włosów wysoko i niskoporowatych.

Ponieważ nie wszyscy zakochani są w ajurwedzie i wolą bardziej rodzime i znane im zioła, powstał szampon POKRZYWA Z HIBISKUSEM I ROZMARYNEM. Większości z Was, nie trzeba opowiadać o niezwykłych właściwościach pokrzywy, która króluje w tradycyjnych szamponach do włosów od wielu lat. Od zawsze była uważana za zioło wzmacniające cebulki włosów a hibiskus ze względu na zawartą w nim witaminę C nabłyszcza, dodając blasku matowym, mało wyrazistym włosom. Rozmaryn pobudza skórę głowy sprawiając, że włosy szybciej rosną ale też są mocniejsze i mniej wypadają. Takie połączenie ziół dało nam idealny szampon do codziennej pielęgnacji włosów, zwłaszcza tych wymagających ‘naprawienia’. Jest to uniwersalny szampon i każdy może go wypróbować. Oczywiście nie wszystkim odpowiadają ziołowe zapachy, więc to może być elementem powstrzymującym niektórych przed jego zakupem. Polecany do włosów wysoko i niskoporowatych.

A dla tych, którzy kochają piękne, kwiatowe zapachy polecamy szampon RÓŻA STULISTNA. To chyba najpiękniej pachnący z szamponów w naszej kolekcji. Jest tworzony z mielonych płatków róży stulistnej, która pomimo procesu obróbki nadal wydziela swój wspaniały aromat. Nie wiemy zbyt wiele o właściwościach i wpływie tego szamponu na jej użytkowników, ponieważ każdy odpowiada ‘ona tak pięknie pachnie!’ co nie wiele nam mówi o samych właściwościach. Ma swoje uznanie zarówno wśród blondynek/ blondynów jak i osób o ciemnych włosach. Co ciekawe, zachwyca również mężczyzn pomimo, że to głównie kobiecy zapach. Pozostawiony w łazience sprawia, że w powietrzu unosi się przyjemny, różany aromat. Jak widać, szampony w kostkach mogą pełnić też funkcję odświeżaczy powietrza, czego nie można powiedzieć o produktach zamkniętych w butelkach. Róża ma właściwości regulujące wydzielanie sebum, więc do włosów przetłuszczających się jak najbardziej jest polecana. Zimą, przy włączonych kaloryferach i elektryzujących się włosach, może się nie sprawdzić (to moje subiektywne odczycie), natomiast latem jak najbardziej. Są i tacy, co używają jej bez względu na porę roku myjąc nią  całe ciało, oddając się relaksującej kąpieli. Szampon ten jest idealnym rozwiązaniem na prezent dla bliskiej nam osoby, zamiast kwiatów. Nie znam osoby, której ten szampon nie przypadł by do gustu. Można mu nadać miano ekskluzywnego i uniwersalnego szamponu do praktycznie każdego rodzaju włosów, jednak najczęściej polecany do włosów niskoporowatych.

Kiedy pomstowań blondynek było wiele, że tak mało dla nich szamponów, pojawiła się SŁODKA POMARAŃCZA. Tak naprawdę, to brunetki też go używają, bo jest rewelacyjnym szamponem do włosów wymagających wygładzenia. Bardzo dobrze się pieni dając delikatną i kremową konsystencję w kontakcie z wodą. Myjąc nim włosy, odżywka do włosów jest nie potrzebna. Włosy są gładkie, błyszczące, miękkie i delikatne w dotyku. Łatwo się rozczesują, a niektórzy twierdzą, że przestali się czesać. Blondynki mają wreszcie nawilżający szampon do włosów, a Ci co stronią od mocnych zapachów olejków, mogą również po niego sięgnąć. Zalecany zwłaszcza do włosów wysokoporowatych.

RUMIANEK Z CYTRYNĄ bardzo przypomina szampon pomarańczowy żałuję, że nie pachnie mocniej zawartą w nim mieloną skórką z cytryna, ten zapach jest cudowny. Rumianek, to jedno z bardziej znanych ziół występujących w szamponach do włosów. Słynie głównie ze swych właściwości kojących podrażnioną skórę jak i rozjaśniających włosy. Skórka z cytryny to witaminowa bomba dla włosów, a jej rozjaśniające właściwości też są powszechnie wykorzystywane. Dobrze się pieni, włosy są delikatne i miłe w dotyku, nie plączą się. Polecany głównie do jasnych włosów lub ciemnych, jeżeli chcecie je lekko rozjaśnić, można po niego sięgnąć zwłaszcza w przypadku włosów wysokoporowatych.

HERBATA I GLINKA to szampon, który swoje właściwości myjące zawdzięcza zawartej w nim glince i łagodnemu SCI. Bardzo mało się pieni, stworzony z myślą o osobach o bardzo wrażliwej skórze ze skłonnością do uczuleń oraz tych, którzy chcą spróbować czegoś zupełnie innego, mniej pieniącego. Zwolennicy dużej piany zapewne go nie polubią, jednak kiedy dobrze go rozmoczymy w rękach możemy uzyskać wystarczającą ilość składników pieniących i myjących włosy. Jest o wiele twardszy od pozostałych szamponów a ze względu na glinkę i zieloną herbatę, może wydawać się bardziej szorstki. Nie należy nim trzeć włosów, kiedy jest zupełnie suchy. Pocieram wilgotną kostką czubek mokrej głowy, a kiedy osiągam zadowalającą ilość piany, rozprowadzam na całej długości włosów. Wy możecie znaleźć własną metodę rozprowadzania go na włosach. Bardzo go polubiłam i chętnie po niego sięgam, zauważam też że włosy mniej wypadają zwłaszcza jesienno-zimową porą. Pomimo braku dużej piany spełnia swoją funkcję myjącą. Być może osoby o bardzo długich i gęstych włosach mogą mieć trudność w posługiwaniu się tym szamponem, ale z czasem można dojść do wprawy. Przyzwyczajeni do tradycyjnych szamponów możemy mieć wrażenie, że produkt ten nie myje, jednak glinka to świetny składnik absorbujący sebum i wszelkie zanieczyszczenia. Włosy mogą nie być tak błyszczące i miękkie jak po użyciu pozostałych szamponów, ale bardzo dobrze komponuje się z odżywką do włosów Tiare flower, co załatwia sprawę wygładzenia i dodania im blasku. Jego specyficzny, charakterystyczny dla kokosowego SCI zapach, może czasem wysuwać się na prowadzenie, jednak w trakcie mycia herbata i bergamotka przejmują dowodzenie. Opinie o tym szamponie są różne pewna grupa osób, zwłaszcza tych którzy są bardzo wrażliwi twierdzą, że wreszcie znaleźli produkt swoich marzeń i nie chcą innego,  pozostali wolą tradycyjne szampony w kostce z pianą. Wybór należy do Was. Zalecany do włosów niskoporowatych.

SHEN to chyba ulubiony szampon naszej shaushkowej załogi. Jego ciepły, korzenny zapach przenika przez drewniane pudełka co ułatwia szybkie odnalezienie go na półce.  Jego główny składnik, daktyl jujuba bogaty w saponiny doskonale oczyszcza włosy oraz skórę głowy. Zalecany w przypadku farbowanych henną włosów, kolor nie blaknie, jest bardziej uwydatniony i wzmocniony. Shen unosi lekko włosy u nasady, dając im naturalnie więcej objętości. Radzi sobie z łupieżem i swędzącą skórą głowy. Wzmacnia osłabione włosy i zapobiega ich wypadaniu. Zalecany do włosów ze skłonnością do przetłuszczania się u nasady i przesuszania na końcach. Jego właściwości ściągające i odświeżające regulują wydzielanie sebum, włosy są bardziej błyszczące, mocniejsze, sypkie i łatwe do rozczesania.

YOGA to szampon nie tylko dla miłośników asan i medytacji. Ten wyjątkowy szampon z glinką multani mitti dołączył do grona szamponów do włosów przetłuszczających się. Jego delikatna, cytrusowa kompozycja zapachowa pozytywnie wpływa na nasze zmysły, kojąco na skórę głowy regulując nadmierne wydzielanie się sebum. Polecany zarówno dla osób o blond włosach jak i ciemnych, pod warunkiem, że nie są farbowane. Zawarte w nim olejki rozjaśniają farbę. W przypadku blond pasemek nie będzie to wielkim problemem, niektórych to nawet zadowoli, natomiast osoby chcące zachować ciemny kolor, nie powinny po niego sięgać. W przypadku henny nie zaobserwowałam tego efektu.  

Wiem, że pomimo powyższego opisu, wybór szamponu nadal nie będzie prosty. Mamy różne typy skóry, włosów, inny kolor i dobranie odpowiedniej pielęgnacji zajmuje sporo czasu. Niektórym z Was spędza to sen z powiek, bo każdy chce dobrze wyglądać a piękne, zdrowe i zadbane włosy są ważniejsze od makijażu. Pamiętajmy jednak, że kosmetyki do włosów, to nie wszystko. Jak mówi medycyna chińska, piękne włosy to oznaka zdrowych nerek, naszego skarbca mocy, który otrzymaliśmy w spadku. Jeżeli nie zadbamy o własne zdrowie, odpowiednią dietę, sen, wystarczające nawodnienie to nawet najlepszy kosmetyk nie zdziała cudów. Jednak nasze geny i to co dziedziczymy po rodzicach, jest w tym przypadku kluczowe! Dlatego nie załamujmy się, gdy nie uda się zapuścić warkocza długiego po kolana lub zwiększyć objętości włosów trzykrotnie, albo przerwać pokoleniowego łańcucha męskiej łysiny.

Natura na szczęście dała nam mnóstwo dobrodziejstw po które warto sięgać,  wzmacniać się, uodparniać oraz pielęgnować bo kto wie, wiara i silna wola potrafią czynić cuda i takich cudownych doznań oraz ziołowych eksperymentów wszystkim Wam życzę.

O szamponach w kostce możecie poczytać również na zaprzyjaźnionych blogach jak np. u Asi Ryfki z bloga szafa sztywniary lub Agnieszki z Ekologika wielki test szamponów w kostce a na Youtube Dominika rejestruje NAJLEPSZY SZAMPON W KOSTCE | DETALE PIELĘGNACJI ZERO WASTE

Aloha!

                                                                  https://www.shaushka.pl/15-szampony-w-kostce

Share This Post :

Komentarze

Log in or register to post comments